Blog

22. Apr, 2017

stosuje zasady do innych, a nie do siebie. Miałem na umyśle przyrzeczenie składane przez księży. A oprócz tego, kiedy kilka lat temu zaczęły wychodzić na jaw historie pedofilskie kk, to on się bronił tym, że w ich kodeksie w ogóle nie ma takiego przestępstwa.
Poza tym, przeważająca część piśmiennictwa z czasów średniowiecza i wcześniej jest pochodzenia mniszego. Zawiera więc określoną „prawdę”. A przewodniczącym komisji do spraw sekt w RP jest ksiądz katolicki. To ta sama zasada, jak tłumaczenie pani minister od szkółek niedzielnych, że dyskusja wzbudza niepokoje, a ona ma dbać o spokój. 

stosuje zasady do innych, a nie do siebie. Miałem na umyśle przyrzeczenie składane przez księży. A oprócz tego, kiedy kilka lat temu zaczęły wychodzić na jaw historie pedofilskie kk, to on się bronił tym, że w ich kodeksie w ogóle nie ma takiego przestępstwa.
Poza tym, przeważająca część piśmiennictwa z czasów średniowiecza i wcześniej jest pochodzenia mniszego. Zawiera więc określoną „prawdę”. A przewodniczącym komisji do spraw sekt w RP jest ksiądz katolicki. To ta sama zasada, jak tłumaczenie pani minister od szkółek niedzielnych, że dyskusja wzbudza niepokoje, a ona ma dbać o spokój.

O ile wiem, pedofilenie w ramach kaka nie jest osobnym przestępstwem, jest po prostu traktowane na równi z innymi „naruszeniami czystości”, czyli np. konsensualnym seksem dorosłych i masturbacją. Nie jest to żadne straszliwe przestępstwo (straszliwym przestępstwem w pojęciu kaka jest np. odprawienie mszy bez uprawnień).
Poprzedni kodeks prawa kanonicznego przewidywał usunięcie ze stanu kapłańskiego (czyli obarczenie pedofilem społeczności niesukienkowej), przy czym takie zeświecczenie w pojęciu kaka jest straszliwą degradacją – bo stan niesukienkowy jest nizszym stanem. Nowy kodeks, zatwierdzony przez kremówkowego Lolka, znacznie złagodził przewidywane kary dla pedofili (Lolek beztrosko wyświęcał Wesołowskich i przyjaźnił się z Macielami. Nie wiedział? Please… Czyżby naprawdę był idiotą?)
Dodatkowo kodeks kanoniczny zawiera przepisy dotyczące „zgorszenia”. Chodzi po prostu o to, żeby wiedza o skandalu się nie rozniosła. Pedofila nie wolno nawet ukarać, jeśli nałożenie kary mogłoby się wiązać z ujawnieniem przestępstwa. Przede wszystkim chronić fasadę kaka – to jest bezwzględnie obowiązująca zasada.
Wiem z kilku źródeł, że podczas pontyfikatu Lolka obowiązywała tajna instrukcja przewidująca ekskomunikę za ujawnienie sutannowego pedofila. Z kolei dla sutannowego pedofila przewiduje się w ramach kary „ojcowskie napomnienie” przez biskupa.
Czy coś w tym względzie ostatnio się zmieniło? Realnie nic. Przede wszystkim czynniki kościelne programowo nie współpracują ze świeckim wymiarem sprawiedliwości, chociaż polski kodeks karny wymaga zgłoszenia wiedzy o przypadkach pedofilii do prokuratury. Inna sprawa, że prokuratorzy – Piotrowicze – uznają wkładanie konsekrowanych rączek dzieciom w majtki za przejaw „duszpasterskiej troski”. I kółko się zamyka.


Gdybym był młodszy, to wymyśliłbym własnego boga, który by kk adekwatnie spieklił.


Gdybym był młodszy, to wymyśliłbym własnego boga, który by kk adekwatnie spieklił.